Jest taki rodzaj zmęczenia, którego nie widać. Wstajesz rano, robisz kawę, odpisujesz na wiadomości, jedziesz do pracy, wracasz, gotujesz, sprawdzasz zadania domowe, piszesz jeszcze kilka maili, kładziesz się spać – i leżysz z otwartymi oczami, bo głowa nie chce się wyłączyć. Jutro to samo.

Jest taki rodzaj zmęczenia, którego nie widać. Wstajesz rano, robisz kawę, odpisujesz na wiadomości, jedziesz do pracy, wracasz, gotujesz, sprawdzasz zadania domowe, piszesz jeszcze kilka maili, kładziesz się spać – i leżysz z otwartymi oczami, bo głowa nie chce się wyłączyć. Jutro to samo.

Nie masz złamanej nogi. Nie leżysz w szpitalu. Więc skąd to poczucie, że zaraz pękniesz?

Stres, który stał się tłem

Problem z kobiecym stresem polega na tym, że bardzo często jest niewidzialny – nawet dla samych zainteresowanych. Mężczyzna pod presją często „wybucha” – jest to czytelne, widoczne, łatwe do zidentyfikowania. Kobiety częściej go tłumią, odkładają, przykrywają kolejnym zadaniem. Uczą się funkcjonować na wysokich obrotach tak długo, że przestają pamiętać, jak to jest inaczej.

Stres przestaje być reakcją na konkretne zdarzenie. Staje się stanem domyślnym.

Co się dzieje z ciałem

Przewlekły stres to nie tylko „zły nastrój”. To realna fizjologia. Kortyzol – hormon stresu – wydzielany przez długi czas zaczyna dosłownie niszczyć organizm. Kobiety szczególnie odczuwają to na poziomie hormonalnym: zaburzenia cyklu, problemy z tarczycą, nagłe przyrosty wagi, wypadanie włosów. Do tego dochodzi bezsenność, napięciowe bóle głowy, problemy z trawieniem, obniżona odporność.

Wiele kobiet latami chodzi od specjalisty do specjalisty, szukając przyczyny dolegliwości, które mają jedno źródło – przewlekłe przeciążenie psychiczne.

Lista, która nigdy się nie kończy

Jest coś specyficznego w tym, jak stres dotyka kobiet. Badania od lat pokazują, że kobiety wykonują nieproporcjonalnie dużą część tzw. niewidzialnej pracy – planowania, organizowania, pamiętania, koordynowania. Kto pamięta o urodzinach cioci. Kto wie, że kończy się pasta do zębów. Kto zapisał dziecko do dentysty.

To nie są wielkie rzeczy. Ale suma małych rzeczy, które siedzą w głowie non stop, jest wyczerpująca. Psycholodzy nazywają to mental load – i jest to jeden z głównych powodów, dla których kobiety częściej niż mężczyźni doświadczają wypalenia, stanów lękowych i depresji.

Kiedy organizm mówi „stop”

Sygnały bywają różne. U jednych to płacz bez powodu, u innych – przeciwnie – całkowite zobojętnienie. Drażliwość na drobiazgi. Poczucie, że wszystko jest za głośno, za szybko, za dużo. Niemożność odpoczynku nawet wtedy, gdy jest na to czas. Sięganie po wino wieczorem nie dlatego, że chce się świętować, tylko dlatego, że inaczej nie można zwolnić.

Ciało wysyła sygnały. Pytanie, czy je słyszymy – i czy pozwalamy sobie je usłyszeć.

Dlaczego tak trudno po prostu odpuścić

Bo odpuszczenie wymaga przekonania, że wolno. Że nie wszystko zależy od Ciebie. Że świat się nie posypie, jeśli przez chwilę zadbasz o siebie zamiast o innych. A wiele kobiet tego przekonania po prostu nie ma – bo nikt im tego nie powiedział, albo bo latami słyszały coś zupełnie odwrotnego.

Do tego dochodzi wstyd. Przecież inni mają gorzej. Przecież masz pracę, rodzinę, zdrowie. Przecież nie ma powodów, żeby się skarżyć. Ten mechanizm porównywania własnego bólu z cudzym jest jedną z głównych przeszkód, które sprawiają, że kobiety zbyt długo zwlekają z szukaniem pomocy.

Co można z tym zrobić

Pierwszym krokiem jest nazwanie tego, co się dzieje. Nie „jestem zmęczona” – to za mało precyzyjne. Co konkretnie jest za dużo? Co najbardziej wyczerpuje? Gdzie jest granica, która jest regularnie przekraczana?

Czasem pomaga rozmowa z bliską osobą. Czasem zmiana nawyków, ograniczenie bodźców, więcej snu. Ale kiedy stres trwa długo, kiedy towarzyszą mu stany lękowe, obniżony nastrój albo objawy fizyczne bez wyraźnej przyczyny – warto sięgnąć po coś więcej. Psychoterapia nie jest zarezerwowana dla skrajnych kryzysów. Jest narzędziem, które pomaga zrozumieć, skąd się biorą pewne wzorce – i jak je zmienić.

Jeśli mieszkasz w centralnej Polsce i zastanawiasz się, od czego zacząć, możesz poszukać specjalisty wpisując w wyszukiwarkę frazę psychoterapia Lublin – to dobry punkt wyjścia do porównania dostępnych ośrodków i podejść terapeutycznych.

Na koniec

Stres niszczy po cichu, bo przez długi czas wygląda jak normalność. Bo jest tak wpleciony w codzienność, że przestajemy go widzieć. Bo kobiety nauczyły się z nim funkcjonować – ale funkcjonowanie to nie to samo co życie.

Warto to rozróżnienie pamiętać.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here